Uwaga! Nacjonalizm poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu

Po pierwsze jesteśmy ludźmi, potem czymkolwiek innym. Człowieczeństwa nie można się pozbyć, etykietki są tworem naszej wyobraźni. Nic dziwnego że jako dzieci instynktownie czujemy braterstwo z innymi, niezależnie od pochodzenia i koloru skóry, dopiero z czasem zaczynamy nasiąkać stereotypami i strachem. Świat bombarduje nas informacjami, z których do przeżycia, potrzebujemy ułamek. Nadmiaru albo nie przyjmujemy albo grupujemy w użyteczne skróty myślowe. W ten sposób zdejmujemy z mózgu obowiązek myślenia i oddalamy się od zrozumienia rzeczywistości.

Schematy potrafią tworzyć monstrualne struktury. Stają się ideologiami. Przyjrzyjmy się jednej z bardziej zwariowanych – nacjonalizmowi. Nietzsche napisał w Tako rzecze Zaratustra, że człowiek winien być pośmiewiskiem i wstydem bolesnym dla nadczłowieka, dokładnie tak samo jak małpa jest dla człowieka błaznem. Na obronę szympansów można powiedzieć, że w przeciwieństwie do nacjonalistów, nie są niewolnikami fantomów, więc nie gardzą sobą nawzajem z żadnego urojonego powodu. Skłonność do odrzucenia własnej indywidualności kosztem narodu i przywódcy grupy jest świetnym dowodem na to, że granica między nacjonalizmem a aberracją umysłową ludzi samotnych i smutnych jest trudna do zauważenia. Nacjonaliści lubią wyobrażać sobie siebie jako watahę wilków. Bardziej jednak przypominają gromadę pingwinów, która w obliczu mroźnego powiewu wiatru, tłoczy się i pociera brzuszkami. Porównanie nie jest przypadkowe. Powierzchowność tych zwierząt może i wydaje się zabawna ale w rzeczywistości potrafią być groźne. Dokładnie tak jak nacjonaliści, z tą różnicą, że oni największym zagrożeniem są dla samych siebie. Zostawmy już wątki animalistyczne i wróćmy do Nietzsche.

Adolf Hitler, jakkolwiek odżegnywać się bedą od niego współcześni nacjonaliści, doprowadził do ekstremum fantazje i poglądy prawicowe. Ten niedoszły malarz i ksiądz chcąc, być może, uchodzić za inteligenta, zafascynował się ideą nadczłowieka. Jego sympatia zaczęła się prawdopodobnie od lektury książki „Fryderyk Nietzsche dla początkujących.”, niestety na niej też się skończyła. Propagandziści III Rzeszy promowali jego filozofię do momentu kiedy wreszcie przeczytali Nietzschego w całości i doszli do wniosku, że jego koncepcje wymierzają śmiertelny cios w samo serce narodowego socjalizmu. Naziści, podobnie jak dzisiaj nacjonaliści, nienawidzili czerwonych spod znaku sierpa i młota. O ile w czasach świetności tych pierwszych, konflikt był na czasie, teraz jest raczej mitem. Młodzi adepci radykalnego nacjonalizmu dowodzą swojej odwagi w walce z wrogiem, który choćby chciał, nie może oddać. Chyba że mlaskanie jęzorami, 110 letnich dziadków na wózkach inwalidzkich za takie uznamy. Nie jest tajemnicą, że jedną z niewielu okazji, gdzie nowicjusze mogą się wykazać są burdy kibiców. Zjawisko ma dwa aspekty. Co prawda strach pójść na mecz z dziećmi, ale z drugiej strony nacjonaliści wyręczają wyimaginowanych wrogów i sami leją się po twarzach.

Nacjonalizm nie przechodzi próby Davida Hume’a. Sformułował on problem tzw. błędu naturalistycznego. Nie sposób logicznie wyprowadzić tego jak ma być z tego jak jest. Centralną wartością dla nacjonalisty jest „dobro narodu”; maksymalna ilość korzyści dla własnej wspólnoty, nawet kosztem innych. „Dobro” dla utylitarysty byłoby sumą szczęścia maksymalnej liczby ludzi, a dla chrześcijanina tym czego chce Bóg. Kiedy ktoś mówi „trójkąt”, wszyscy wiedzą co ma na myśli; figura o trzech kątach i bokach. W przypadku „dobra”, żadna definicja nie wzbudza powszechnej akceptacji. Centralną wartością dla nacjonalisty jest „dobro narodu”; maksymalna ilość korzyści dla własnej wspólnoty, nawet kosztem innych. Można powiedzieć, że jest to wariacja modelu utylitarystycznego, z tą różnicą że odwołuje się do bardziej dzikich, plemiennych podziałów między ludźmi.

Nie sposób zawrócić każdego, z drogi zabobonów, uprzedzeń, ignorancji i stereotypów. Zwłaszcza teraz, gdy Europa znajduje się w momencie przełomowym. Utrzymanie homogeniczności kultury jest niewykonalne, a współczesny multikulturalizm jest pożywką dla populistów. Płyniemy na statku, a pod pokładem pełno dziur; nacjonalizm, egoizm i fundamentalizm. Przechyliliśmy się zbyt mocno na prawą burtę i nabieramy jeszcze więcej wody.

 

Gorąco polecam jako uzupełnienie pewnych rozpoczętych a nie zakończonych wątków mój poniższy wpis:

[Dla wytrwałych] Nazizm: fakty i mity.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *