Wartość dodana

Większość współczesnych państw, z drobnymi wyjątkami, dąży do ustanowienia ustroju demokratycznego. Doświadczenia lewicowych rządów w Ameryce Łacińskiej, quasi-autorytarnych w Rosji, lżej na Węgrzech, czy tych łączących liberalizm z wrażliwością muzułmańską jak Turcja czy Tunezja, pokazują że demokracja liberalna nie jest jedynym słusznym, wszędzie działającym modelem. Jednak można wyróżnić podstawowe zasady, będące kryterium demarkacji; suwerenność narodu, państwo prawa, niezawisłość i niezależność wymiaru sprawiedliwości. Podobnie jak, popadające w konflikty, principles; słuszność, sprawiedliwość, systemu prawa, zasady ustrojowe demokracji również się ścierają i konkurują. Namacalnego dowodu dostarczył spór o polski Trybunał Konstytucyjny. Postawił pytania o granice suwerenności narodu i zasadność sądowej kontroli ustaw.

Państwo prawa to nie tylko wiązka procedur i instytucji. Chociaż od ich prawidłowego działania wiele zależy, to kluczowe jest uznanie nadrzędności konstytucjonalizmu. Być może dla części czytelników będzie to zaskakujące, ale konstytucja formalna (jak w Polsce) lub materialna (przykład Wielkiej Brytanii), stoi ponad głosem obywateli. Myli się Kornel Morawiecki mówiąc że nad prawem jest dobro narodu, a jeśli nie służy ono jego interesom jest bezprawiem. Zapewne miał na myśli, że wysokie poparcie w wyborach dla konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości, usprawiedliwia brak posłuchu dla decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Obowiązująca konstytucja ogranicza władzę parlamentu, a ostateczne rozstrzyganie o zgodności ustaw z prawem powierza zewnętrznemu, niewybieranemu demokratycznie, organowi sądowemu. Obecnie przyjęty, model „złotego środka”, staranne wyważa siłę władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Teraz skutecznie powstrzymuje zapędy prawicowych polityków, ale wbrew pozorom, może być dla nich korzystny w przyszłości. Władza nie jest dana raz na zawsze i nie można wykluczyć, że pewnego dnia nie wygra ekipa równie radykalna, lecz lewicowa. Dotychczasowe orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji czy definicji rodziny dowodzą, że może on pełnić rolę hamulcowego przemian. Być może świadomość doniosłej roli w państwie nie skłania sędziów TK do zbyt częstego używania wykładni rozszerzającej. W każdym razie, konstytucja stoi na straży demokracji liberalnej i bardzo utrudnia gwałtowne zmiany.

Prawo i Sprawiedliwość, w sferze werbalnej i programowej popiera demokrację populistyczną; nieograniczoną władzę ustawodawczą, nie krępowaną przez wachlarz praw człowieka, zasady konstytucyjne, kontrolę sądową i prawo międzynarodowe. Rzekoma wyższość takiego ustroju wynika z przewagi mandatu demokratycznego nad autorytetem epistemicznym sędziów. Lepiej realizuje wolę ludu. Zwolennicy demokracji liberalnej skłonni byliby do zgody co do ustrojowego minimum, ale na polu stosunki do suwerena i niektórych instytucji ich drogi się rozbiegają. Tak jak już pisałem, w demokracji liberalnej rządzi prawo. Życie polityczne obwarowane jest regułami i przypomina bardziej partie szachów, prowadzoną przez równych graczy niż pojedynek bokserski wagi ciężkiej. Prawo konstytucyjne ze swej natury jest wsteczne i rzadko nadąża za zmianami społecznymi, ekonomicznymi i technologicznymi. Procedura zmiany konstytucji jest skomplikowana, żmudna i wymaga współpracy rządu i opozycji. Czasem rownież zgody obywateli w referendum. Nie uważam żeby obecna  z 1997 roku była zła. Momentami jakby przegadana, nie rozdziela precyzyjnie kompetencji, nie definiuje jasno ustroju ekonomicznego ale dobrze zakorzeniła się w praktyce i orzecznictwie. W tej kwestii, podobnie jak z winem, im starsza tym lepsza. Absolutnie nie podzielam ślepej wiary Pawła Kukiza, że nowa ustawa zasadnicza rozwiąże wszystkie polskie problemy; wymiecie nepotyzm, korupcje, dziury w drogach, biednych nakarmi, przyodzieje i da pracę – nikt już nie będzie musiał wyjeżdżać za granicę. Gdyby wszystko można było naprawić idealnym aktem prawnym, dawno by go wymyślono. Stawka jest wysoka. Autor zostałby okrzyknięty geniuszem i rządził w Polsce dekady, otoczony aurą chwały i szacunku. Pawłowi Kukizowi brakuje wiedzy, intuicji i charyzmy żeby kimś takim zostać. Sam gorący patriotyzm nie wystarczy.

Posłowie Kukiz’15 mają tyle gracji i wyczucia co słoń baletnica, więc chętnie głośno mówią to o czym boją się pomyśleć Janusze pod sklepem. Wola ludu, naszą inspiracją i największym pragnieniem. Uzewnętrzniać najszlachetniejsze idee spożywców cebuli, wespół z klubem miłośników podręcznika do WOSu dla gimnazjum. Nie trudno zauważyć, że Kukiz’15 chce być tubą ludowych mądrości. Nie zważając na inne merytoryczne kompetencje posłów tej formacji, reprezentują określone stanowisko w sporze między zasadą państwa prawa a zasadą suwerenności narodu, wyraźnie stając po stronie tej drugiej. Czy usprawiedliwione jest twierdzenie, że polskie wybory dają
silny mandat społeczny? Gdybyśmy realizowali model demokracji deliberatywnej i partycypacyjnej wtedy owszem. Niestety, kontrola przedstawicieli narodu przez całą kadencję jest w praktyce niemożliwa, inicjatywa ludowa kończy zazwyczaj w koszu, a publiczna dezaprobata dla nepotyzmu w spółkach państwowych nie spotyka się z odzewem. Mandat parlamentu jest odnawiany co cztery lata, ale jeśli cześć prawicowych polityków chciałaby go widzieć jako „no to teraz My!”, nadużywają zaufania swoich wyborców.

Jeśli masz pomysł na Polskę marzeń, rozstań się ze złudzeniami, realizacji podejmą się w najlepszym wypadku twoi prawnukowie. Rządy prawa wobec ambitnych projektów przebudowy kraju, stawiają wymaganie szerokiego społecznego konsensusu, w polskich warunkach występującego bardzo rzadko. Jako idealiście, jest mi z tego powodu przykro, ale patrząc na sprawę pragmatycznie, cieszę się że w obliczu silnego przesunięcia sympatii politycznych Polaków na prawo, istnieje akt chroniący minimum wolności, sprawiedliwości i pluralizmu.

Demokrację populistyczną charakteryzuje; silny parlament, wąska ochrona ze strony praw człowieka i wymiaru sprawiedliwości, powszechne prawo wyborcze. Zwolennicy tej koncepcji zasiadają w ławach poselskich po prawej stronie. Poza statusem quo, na rynku idei pozostaje jeszcze jedna koncepcja. Clue tkwi w powierzeniu wykładni legalnej prawa, organowi sądowemu; najczęściej Trybunałowi Konstytucyjnemu. Wtedy orzeczenia dotyczące ustaw mają charakter prawotwórczy i powszechnie obowiązujący. Rola Trybunału w takiej sytuacji rośnie niepomiernie. Nie jest to jednak rozwiązanie tak radykalne jakby mogło się wydawać. W latach 1989-1997 taki system funkcjonował w Polsce. Obecna konstytucja zrezygnowała z tego, żeby lepiej zabezpieczyć pewność prawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *