Ciekawa polityczna jesień

Kampania wyborcza powolutku zbliża się do półmetka i Polacy 10 maja wybiorą między Polską radykalną a racjonalną. Taki przynajmniej podział próbuje się nam narzucić. Ten socjologiczny dziwoląg jest dzieckiem spindoktorów Bronisława Komorowskiego. Prezydenta przewidywalnego, ugodowego, dla którego priorytetem jest zgoda narodowa i bezpieczeństwo kraju.

Za parę dekad jego prezydentura będzie stanowiła małą rubryczkę w podręczniku do historii. Jak będzie zatytułowana? Zgoda czy zdrada – a może po prostu nuda? Nieuchronnie będzie idolem mężczyzn i kobiet w średnim wieku z rodzinami, którzy znowu tłumnie zagłosują na niego w maju. Bez refleksji wrzucą karteczkę i wrócą do domów zjeść niedzielny obiad. Bo postawić na obecnego prezydenta, to głosować na spokój. Na brak głowy państwa. Na takiego polityka, który zadowala się przysłowiowym pilnowaniem żyrandola. Nie trzeba go oglądać przez 4,5 roku swojej kadencji.

Styl bycia prezydenta Bronisława Komorowskiego przypomina mi nieco ogładę Lecha Wałęsy. Obaj bezpośredni i prostoduszni – jak bucowaty wujek na weselu, który kiwa się z nogi na nogę, poklepuje po brzuchu i opowiada nudnawe anegdoty. Nic dziwnego, że młodzi ludzie coraz powszechniej skłaniają się w kierunku Pawła Kukiza i Janusza Korwina Mikke. Nie ma nic atrakcyjniejszego niż jasny program bez pitu pitu. W przypadku Korwina faktycznie bez PITu i wysokich podatków. Ale czy nie zakrawa to o dramat, że młodzież uwierzyła temu starszemu Panu, że podatki są jedynym sprawcą całego zła. Kiedyś żydzi, w mniejszym stopniu, masoni i iluminati, a dzisiaj to podatki i socjalizm są postrachem nastolatka. Tak samo naiwne jest przekonanie Kukiza, że JOWy uzdrowią sytuację w kraju. JOWy wymienią całą klase polityczną, pozbawią kraj nepotyzmu, korupcji i zastępów urzędników.

Darwin-Mikke i jego pomagierzy tworzą jakieś polityczne fatamorgany dla naiwnego ludu, a w tym samym czasie Bronisław Komorowski jeździ po Polsce i ten tour musiał mu nieźle zjeżyć włos na głowie. Dotychczas spokojnie rezydował w pałacu i podpisywał ustawy, a teraz stawać musi oko w oko z bandami skandującymi różne wrogie hasła. Na czoło nieprzychylnego tłumu w Lublinie wyszedł specjalista od kur. Pan Bronisław poczuł się tak urażony okrzykiem tego człowieka, że nie mógł nie wspominać o nim przez całą swoją przemowę, średnio co drugie zdanie. Zrobił ze swojej wizyty taką farsę, że nawet mu przychylni pewnie z lekka śmieją się pod nosem. Naturalnie największe żniwo z jego wpadki mają internauci. Środowisko najbardziej nieprzychylne. Najbardziej złośliwe. Najbardziej wścibskie i przede wszystkim … pomysłowe. Na you tube prezydent stał się hitem humorystycznych filmików.

Zgoda i bezpieczeństwo. Hasło pasujące jak ulał. Jedyne co bym w nim zmienił to spójnik „i” zamienił na „na” – Zgoda na bezpieczeństwo. Teraz pełniej opisuje, że spokojna głowa wszystkich tych, którym w Polsce żyję się teraz dobrze. Jeśli wygra Bronisław, wasze posady i wynagrodzenia nie będą zagrożone. Wojny na górze nie będzie, zmian nie będzie. A ilu jest tych, którym żyje się teraz w Polsce dobrze? Myślę, że na pewno paru milionom. Sytuacja w Polsce jest stosunkowo dobra biorąc pod uwagę perspektywę historyczną. Ale ilu żyje zgodnie ze swoimi oczekiwaniami i ambicjami? Absolutna mniejszość.

Polska ma potencjał odgrywać większe znaczenie w Europie i być krajem większego dostatku. Nadal pozostajemy w tyle za Europą Zachodnią – przyzwyczailiśmy się do tego. Niestety uciekają nam Czesi, państwa Bałtyckie czy nawet Węgrzy. Frustracja kanalizuje się na Korwina i Kukiza. Bronisław Komorowski nie przedstawia absolutnie żadnej nowej, czy w jakikolwiek sposób, ciekawej jakości i pomysłu na Polskę. Reprezentuje to pokolenie, które wzniosło III RP. A ona osiągnęła już szczyt swoich możliwości i teraz pozostaje jej tylko trwać. Nam też pozostaje tylko trwać, trwać, trwać … i zajmować się ciągle tymi samymi bzdurami. A Polacy będą żyli jak dotychczas. W pocie czoła się kształcili a potem wyjeżdżali. Ci co zostaną będą wiedli życie podobne do ich rodziców lub niewiele lepsze, albo co gorsza wybiorą Korwina. Wtedy możemy być zgubieni. Pan Janusz nie tylko jest reprezentantem tego samego wypalonego już pokolenia co Pan Bronisław, ale dodatkowo postuluje cofnąć kraj do XIXw i dzikiego kapitalizmu. Takiego, którego już nigdzie na świecie się nie realizuje.

Podsumowując drodzy Rodacy – najbliższe wybory nie są tymi, które zmienią kraj. Wyboru nie podejmiemy między Polską radykalną i racjonalną, a między wypalonym establishmentem i nie dającym nadziei antysystemowym planktonem. Nie zazdroszczę wyboru nikomu, bo sam nie wiem jaki powinienem podjąć. Jednego jestem natomiast pewny. Bronisław Komorowski gwarantuje zgodę na ustawy rządu sprzeczne z interesem publicznym i bezpieczeństwo tym, dla których status quo jest największym gwarantem spokoju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *