Dwa place w Kijowie

Niesprawność i nieudolność instytucji demokratycznych, powoduje że przestają spełniać, rolę wentyla bezpieczeństwa, dla społecznego gniewu. Nie ma nic zgubniejszego dla rządu. Gdy coś nie może się ulotnić w sposób stały i uporządkowany, gromadzi się i zalega. Wreszcie, niczym gaz, powoduje nieprzewidywalną reakcje, która wywoła mniejsze lub większe straty.

Kryzys polityczny, który obserwujemy z zapartym tchem, nie jest dowodem na to, że demokracja liberalna to zły ustrój. To dowód, na to, że na Ukrainie demokracji zabrakło. Deficyt wolności, który uwiera, zawsze będzie powodował, że znajdą się tacy, którzy powód niedogodności postanowią zlikwidować. Dla nich, walka na Placu Europejskim, jest obowiązkiem serca i patriotycznym obowiązkiem. Wierzę, w to, że ich przeważająca większosć, to nie są pdstawieni przez władzę kibole. Nie wykluczam jednak, że wśród nich jest taka grupa, z służbami mundurowymi zwiazana. Rozumiem żywiołowy zapał tłumu, ale jednocześnie dostrzegam, że obiera zgubny kierunek, dla całej sprawy. Chodzi przecież o coś więcej niż tylko Unię Europejską. Walka trwa o kształt systemu politycznego Ukrainy, o wartości jakie się w tym ustroju ceni, o poziom standardów jakimi kierować powinna się władza.

Plac Europejski, w przeciwieństwie do Majdanu, wymknał się legalnej opozycji spod kontroli. Zaczyna rządzić się sam (a raczej przypomina nieuporządkowany wojowniczy motłoch) i przyczynia się do radykalizacji tego drugiego. Łatwo to zaobserwujemy, gdy posłuchamy Oleha Tiahnyboka, lidera Swobody, ukraińskiej partii nacjonalistycznej. Dobór słów i sposób wypowiedzi, pod wpływem wcozrajszych wydarzeń, zmienił się. Coraz bardziej uderza się w ten, „rewolucyjny ton”. Wpisuje się to idealnie, w narracje rządu Azarowa, który nazywa, z Davos, wydarzenia w Kijowie, puczem. Nacjonalistyczna, sfrustrowana młodzież, nie ma prawa przywłaszczyć sobie gniewu, który ma charakter ogólnonarodowy, dlatego mam gorącą nadzieję, że wkrótce charakter protestów wróci do tego, jaki miał w tamtym roku. Masowość pikiet i demonstracji, daje szanse, że opozycja się skonsoliduje. A wtedy jest szansa na zmianę władzy.

Bardzo mnie martwi, że Plac Europejski odchodzi od idei, o które walczy się na sąsiednim placu. Przemoc, zawsze rodzi przemoc. Choć czasem jest usprawiedliwiona, a tą wczorajszą potraktować można jako odpowiedź. Nadal bilans strat przemawia za tym, że to służby policyjne są dużo brutalniejsze. Usprawiedliwiamy jednak pewne gwałtowne zrywy. Przecież nie odmawiamy patriotyzmu powstańcom listopadowym, styczniowym czy Arabom obalającym rząd w Libii czy Syrii. Sytuacja Ukrainy, jest jednak zupełnie inna. Wyborów nikt nie kwestionował, więc obecna władza, niestety, ale posida legitymacje do pełnienia władzy. Koktajle mołotowa, które rzuca się na milicje, to będzie pretekst, aby chwycić za pysk wszystkich kontestatorów i przywrócić porządek bardzo brutalnymi metodami. Dlatego tak ważne jest, aby kontrolę nad tym co dzieje się w najgorętszych punktach miasta odzyskała legalna opozycja. Największe szanse na to zdaje się, ma lider Swobody. Szeregi, tych najradykalniejszych grup zdają się być zdominowane przez nacjonalistów. Choć pewnie sami uważają, że Swoboda zdradziła swoje pierwotne wartości, to moim zdaniem to jest jedyna opcja, która może poprzez swoją retorykę wpłynąć na ich zachowanie.

Cywilizacja zachodu i wschodu, kiedyś spotykała się w Polsce. Obecnie takim państwem granicznym, jest właśnie Ukraina. My niestety, od naszych wschodnich korzeni jesteśmy grubym murem odcięci. Wróciliśmy do granic sprzed ponad 1000 lat. To trochę tak, jakby ten cały czas puścić w niepamięć i wrócić do punktu wyjścia. Jednak, oczywiście, w całkowicie innej rzeczywistości. To właśnie jest dowodem, że czas biegnie i spłodził nowy świat. Zadaje kłam postmodernistycznej filozofii. Historia toczy się dalej. Jeszcze rok temu o tej samej porze, nie bylibyśmy w stanie przewidzieć dzisiejszych wypadków na Ukrainie. Jest w nich coś niezwykłego, ale jednocześnie niezwykle oczyszczającego. Ukraińcy, dowód swojej obywatelskości dali w czasie pomarańczowej rewolucji i teraz jakby, zbudzeni z letargu, znów postanowili zatroszczyć się o swój kraj. Postawa zachodniej Ukrainy i Kijowa, pokazuje, że nie jest tak źle z kondycją społeczeństwa. Nie brak jednostek oddanych i patriotów, więc spokojny jestem o przyszłość tego kraju.

Ukraina rozdarta między sentymentem za mateczką Rosją i żywiołowym nacjonalizmem, nie będzie się prawidłowo rozwijać. Będą ją toczyć spory. Dlatego tak ważne jest, żeby demonstracje były katalizatorem pozytywnych zmian w umysłach Ukraińców. Na dzień dzisiejszy, nie do końca spełniają swoją rolę, a różnice w myśleniu między mieszkańcem Kijowa i Charkowa zdają się być głębsze niż kiedykolwiek …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *