Cóż za piękna katastrofa

Jak daleko sięga już absurdalność słowa „obywatelska” w nazwie rządzącej w Polsce partii, nie wiem. Granicy nie mogę dostrzec, gdyż dawno uciekła poza zasięg mojego wzroku. Premier znów wykosił konkurencje, tym razem ofiarą – Schetyna. Ilu jeszcze młodych ludzi uwierzy w mit Polski- hipermocarstwa od Krakowa do Lwowa przez Wilno i Poznań, czy zależnie od opcji, zielonej wyspy, tj. zwycięskiej oazy wzrostu ? Pierwsi jak dotychczas będą biegać po mieście, rozlepiać „narodowopochwalcze” naklejki i golić swe łby na łyso. Nawiasem mówiąc. Załóż czapke skinie – idzie zima ! Słuchając jednak elokwentnych opinii młodych, wykształconych, z dużych miast, zwanych potocznie przez prawice lemingami, odnoszę wrażenie, że wynalazek koła jest niewspółmiarnie błahy w stosunku do dzieła stworzenia Donalda Tuska. W bezmyślności dorównują nawet klakierom Dmowskiego. Ciekawe czy na myśli mają autostrady czy podwyższenie wieku emerytalnego ? Gdy otwieram gazetę, włączam program informacyjny czy zaczynam czytać blogi w internecie, wiem, że jestem między młotem a kowadłem.

Stworzenia zgromadzone na dworze patrzyły na świnię, to na człowieka, znów na świnię i znów na człowieka, ale nie można już było rozpoznać, która twarz do kogo należy. Zamknąłem na tym etapie książkę, przypominając sobie treść Folwarku Zwierzęcego Georga Orwell’a. Doszedłem jednocześnie do wniosku, że w tym o to zdaniu odnalazłem skondensowaną pracę socjologiczną, która całkiem przypadkowo, jest idealnym zobrazowaniem polskiego społeczeństwa i jego kultury politycznej.
Każdy kto da się w to nasze bagienko wciągnąć posiada jasno wykstalizowaną świnię, chama, zdrajce, poddanego kondominium, albo ewentualnie mohera, pedała, homosia czy pisiora – w wielkim skrócie Wroga. Piszę z wielkiej litery, bo celem nadrzędnym działalności partii politycznych w Polsce, wielu organizacji i stowarzyszeń jest walka. Intencje dobre, ale praktyką jest wojna, która głównie toczy się głownie o ludzkie dusze i umysły.

Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, życzę spokoju ducha i wolności. Swobody od politycznych sporów, które tak dotkliwie toczą tkankę polskiego społeczeństwa. Przez chwilę mogliśmy odsapnąć, gdy elity zgodnie skupiły się na Ukrainie, w swej przeważającej całości wyrażając ten sam interes. Złym prognostykiem są grudniowe porządki w Platformie. Partii z nazwy obywatelskiej, obecnie już czysto wodzowskiej. Nie martwiłbym się tym jednak zbytnio. Piękna katastrofa Platformy będzie trwała i jedyną dyskusyjną kwestią pozostaje pytanie, czy jej kapitan ucieknie z okrętu czy zostanie ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *