Papież Franciszek – wielka nadzieja

Pisze jednak dzisiaj nie tylko w związku z powrotem z bardzo długiego „pisarskiego urlopu”. Z okazji Wielkanocy chciałbym podzielić się paroma swoimi refleksjami. Nie będą dotyczy dokładnie tego święta a raczej naszego nowego papieża. Osoby, która skupiła na sobie uwagę całego świata i co zrozumiałe została opisana już przez setki profesjonalnych dziennikarzy i amatorów blogerów. Dorzucam też swoją cegiełkę.

Jorge Mario Bergoglio urodził się w 1936 roku w Buenos Aires, jest młodszy o parę lat od swojego poprzednika. Jest pierwszym papieżem dla którego II Wojna Światowa jest tylko mglistym wspomnieniem, za to w czasie obrad Soboru Watykańskiego II był osobą młodą, z resztą święcenia kapłańskie przyjął w 1969 roku czyli 4 lata po zakończeniu jego obrad. Jego osoba jest tym samym jeszcze ciekawsza, bo jest dzieckiem „nowego” posoborowego kościoła. Z racji pochodzenia, Ameryka Południowa, zapewne jako młody kapłan stykał się też często z teologią wyzwolenia, która w tamtym okresie była bardzo popularna wśród księży, a szczególnie w jego zakonie, jezuitów.

Teologia wyzwolenia to ruch teologiczny, który wiarę katolicką starał się łączyć z aktywizmem politycznym, szczególnie walką z niesprawiedliwością społeczną, nierównościami i biedą. Ameryka Południowa, kontynent wielkich różnic majątkowych, społecznym i etnicznych, przez swoją historie został naznaczony szczególnym kolonialnym piętnem. Tam wykluczonych liczy się w milionach, dlatego był to idealny grunt pod zasiew nowej idei. Tak też się stało. Setki księży, którzy pracowali w slumsach, zwanych w Ameryce Południowej fawelami, na co dzień widzieli cierpienia ludności, dlatego przekonywali się do teologii wyzwolenia w pierwszej kolejności, potem dotknęło to nawet episkopatów krajów latynoskich. Lewica, która zawsze była utożsamiana w Ameryce Południowej z tym samym co np. w Polsce Solidarność, była naturalnym sojusznikiem nowych teologów. To przymierze miało swoje plusy i minusy. Dzięki poparciu działaczy politycznych teolodzy wyzwolenia mieli szanse walczyć z „grzechem strukturalnym”, poprzez udział w rządzeniu państwem i reformę instytucje, które powodują grzech, taka sytuacja miała miejsce w Nikaragui, gdzie jednym z ministrów rządu w 1979 roku został kapłan. Obecnie nadal ta idea ma silne przełożenie na politykę prowadzoną przez państwa latynoskie, w których rządzi lewica, np: w Wenezueli. Niestety związek teologii wyzwolenia z lewicą, często tą skrajną był też bardzo gorzki i trudny, bo to właśnie na lewicy rozpoczęto łączenie teologii z marksizmem, i choć do tego momentu było jeszcze dobrze, problemy rozpoczęły się, gdy niektórzy księża zostawali ochotnikami rewolucyjnych partyzantek i z bronią w ręku walczyli o swoje racje. Taki sojusz i dodatkowo udział księży w walkach był dla Watykanu czymś nie do pomyślenia. W nowym teologicznym nurcie zaczęto widzieć zagrożenie i bardzo realną groźbę dla władzy nad latynoskim kościołem. Zwyczajnie obawiano się, że tak jak z łatwością teolodzy wyzwolenia zakwestionowali ówczesny porządek społeczny i ekonomiczny, teraz zaczną kwestionować dogmaty wiary, a w końcu zwierzchnictwo Rzymu. Wykonawcom polityki watykańskiej wobec „teologii biednych” był głównie Jan Paweł II i szef Kongregacji Nauki Wiary Joseph Ratzinger.

Od razu kiedy dowiedziałem się, że papieżem został Argentyńczyk żywo zainteresowałem się jego biografią. Chciałem się dowiedzieć o nim jak najwięcej, szczególnie jakie jest jego stanowiska wobec idei budowy nieba już tu na Ziemii. Liczyłem na to, że ostracyzm Watykanu wobec teologii wyzwolenia wreszcie się skończy. Jednak wszystkim, którzy mieli nadzieje na to co ja, od razu mówię, że niestety rewolucji na tym polu nie będzie. Franciszek, zanim został papieżem był w niejasny sposób powiązany z juntą wojskową w Argentynie, która dokonała zamachu stanu w 1976 roku, a władzę oddała w 1983 roku, po przegranej bitwie o Falklandy. Jose Bergoglio wyjechał z kraju w 1979 roku wyjechał z kraju, ale, na trzy lata przed zamachem stanu nazywany był już „głową kościoła argentyńskiego”. Głównymi zarzutami jakie są kierowane w jego kierunku, to donoszenie i wydawanie władzom lewicujących księży, czyli przede wszystkim tych, dla których bliska była teologia wyzwolenia. Zarzutami mniejszego kalibru i jednocześnie bardziej merytorycznymi i mającymi większe oparcie w rzeczywistości, jest jego niewystarczające zaangażowanie w obronę księży przed prześladowaniami ze strony junty, która wymordowała około 30 tysięcy ludzi. Piłeczkę odbijają jednak zwolennicy Bergoglio, którzy twierdzą, że setki księży dzięki jego działaniom udało się uratować. Niestety nam Polakom, którzy nie są znawcami specyfiki Argentyny, jej realiów, będzie bardzo ciężko oceniać, czy Franciszek faktycznie współpracował z reżimem. Każdy czytelnik może sam się nad tym zastanowić, ale z jednoznacznymi ocenami zdecydowanie bym się wstrzymał.

Mimo tego wszystkiego, papież Franciszek będzie „papieżem biednych”. Być może jest jeszcze za wcześnie by o tym mówić. Więcej o jego pontyfikacie będzie można powiedzieć choćby po pierwszej encyklice, ale jego serdeczność, zwyczaj wychodzenia do ludzi, czy niedawne obmywanie stóp w czasie obchodów Wielkiej Soboty, daje mi silne przekonanie, że będzie to pontyfikat skrajnie różny od tego jaki miał jego poprzednik. Kościół skromny to chyba najlepsza odpowiedź na czasy w których żyjemy. Głos kościoła jest coraz mniej słyszalny, czuje się, że katolicka myśl społeczna i polityczna ma coraz mniejsze znaczenie w przestrzeni publicznej. Próbuje się zepchnąć nas katolików do swoich domów, w prywatny kąt, usunąć symbole naszej wiary z przestrzeni publicznej oraz wyciszyć nasz głos … oczywiście w imię politycznej poprawności. Można próbować stawiać temu kres, ale trzeba człowieka odważnego i mam ogromną nadzieje, że Franciszek, to właśnie ta osoba, która coś zmieni.

Polecam dla ciekawskich i rządnych wiedzy poniższe linki :

O Sandinistach w Nikaragui :

http://pl.wikipedia.org/wiki/Sandini%C5%9Bci

Artykuł na temat powiązań Bergoglio z juntą. Niestety po Hiszpańsku, ale można przetłumaczyć za pomocą googli, a warto bo bardzo ciekawy :

http://www.publico.es/internacional/452119/las-oscuras-relaciones-del-nuevo-papa-con-la-dictadura-argentina

4 komentarze

  1. Witaj po przerwie.Bardzo fajnie napisane w sposób wyważony.Problem teologii wyzwolenia nie jest prosty tym bardziej, że aby zrozumieć określone realia trzeba w nich po prostu żyć, uczestniczyć. Podobnie ludziom żyjącym na innych kontynentach np w Ameryce Południowej trudno zrozumieć czym była Solidarność. W tamtym czasie Kościół prowadził politykę, która popierała reżimy opresywne, czyli juntę. Stąd wiele pretensji do Wojtyły, który popierał ruchy wolnościowe w Polsce, Europie, natmiast do tych w Ameryce miał inny stosunek.Adolfo Perez Esquivel źle wspominał audiencję u papieża Jana Pawła II kiedy wręczył mu dokumentację dotyczącą dzieci odebranych matkom. Uważał, że został przyjęty chłodno.Co ciekawe Esquivel(,na marginesie laureat pokojowego Nobla za obronę praw człowieka) broni Franciszka i zaświadcza, że nie współpracował on z reżimem.
    Pozdrawiam!

  2. Trudno ciągle siedzieć w grocie i korzonki zasuwać, popijane wodą źródlaną.

  3. Afapipi

    Wydawaniem dzieł np. Gustavo Gutierrez’a, ojca teologii wyzwolenia i innych książek na jej temat zajmował się za PRLu PAX. Nie były one jednak drukowane w dużych nakładach co może sugerować, że władzy ludowej celowo nie zależało na promocji tej ideologii. Miała w naturze podważanie niesprawiedliwego satus quo, więc w sumie nie dziwi mnie sceptycyzm polskich, tudzież europejskich komunistów. Niestety w III RP książki na temat teologii wyzwolenia nie są już ponownie wydawane. Warto zdawać sobie sprawę z tego, że w Polsce bez internetu, dobre poznanie tej idei dla przeciętnego Kowalskiego jest prawie niemożliwe.
    Co do papieża JP2, to był on realizatorem polityki Watykanu i w tamtym okresie interes kościoła rozumiano poprzez walkę z komunizmem. Ta koncepcja była jednak krzywdzące dla ludności krajów Trzeciego Świata, szczególnie Latynosów, bo tam lewica, czasami skrajna była jedyną opozycją wobec wspieranych przez USA rządów wojska. Niestety dla USA i Watykanu wszystko co było na lewo od centrum już można było uznać za zagrożenie.
    Bardzo ciekawe jest to Co piszesz o Adolfo Perezie, nie znałem tego faktu wcześniej a jest on bardzo ciekawy. Tego człowieka można uznać za autorytet, więc jego zdanie jest dla mnie interesujące.
    Dodam na koniec, że wydaje mi się, że Franciszek jest czysty, tzn. faktycznie nie był współuczestnikiem junty. Ostatecznie nie mi to rozstrzygać, tylko Argentyńczykom, ale takie mam przeczucie.

    Gorąco pozdrawiam 🙂 !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *