Premier otrzymał nagrodę „Wielkiego Buraka”

Donal Tusk dostał Wiktora, w kategorii „najpopularniejszy polityk”. To szanująca się nagroda, rozdawana już od 1985 roku. Ja mam jednak inne zdanie. Sądzę, że Złota Malina w kategorii „najgorszy aktor”, byłaby dużo bardziej trafnym wyrónieniem. Bo gdyby życie polityczne naszego kraju przyrównać do wielkiego spektaklu, a mi się czasem wydaje jakgdyby tak właśnie było, to Donald Tusk wyraźnie zaczyna swoją rolę grać źle.
Przeanalizujemy parę większych produkcji, jak np. „Reforma emerytalna”, która zakończyły się wielką klapą, widzowie wyraźnie mogli poczuć się oszukanie, bo występ nie był warty obserwowania. Inny eksperyment aktorski, tzw. „Atak na kościół” też był ciekawy, ale chyba pewna część widowni mogła się poczuć urażona i szybko przestał być wystawiany.
Teraz najbardziej topowy jest „Smoleńsk”, z świetnymi kreacjami obrońcy „prawdy”, granego przez Jarosława Kaczyńskiego, oraz rycerza „sprawiedliwości”, w tym wypadku Antoni Macierewicz. Publika aż kipi z radości gdy aktorzy zapraszają ich do aktywnego udziału w występie. Niektórzy na jedną stronę, drudzy na drugą, a są też tacy, którzy tylko siadają i podziwiają sceny walki i wszystkie batalistyczne.

Niestety za każdym razem gdy w kreowanie naszej polityki miesza się premier, odgrywany przez Donalda Tuska nie zmiennie od 2007 roku, coś zaczyna się psuć. Dotychczas, umiał grać wiarygodnie, wiernie potrafił manipulować widownią tak, aby zawsze dostawała to czego oczekuje. Teraz nie potrafi wstrzelić się w jej gusta.
A przecież w każdy teatr prywatny umrze, jeśli nie zarobi na siebie. Nasz kraj, jest taką specyficzną sceną, która jednocześnie należy do „wszystkich”, zarówno aktorów jak i biernych widzów, ale jednocześnie musi kierować się rachunkiem ekonomicznym w takim stopniu by się utrzymać. Kultura jest prawem, nie towarem, tak samo państwo, jest prawem, przywilejem, obowiązkiem i radością.

Donald Tusk, który jest jednocześnie dyrektorem, musi wykonywać dwie prace na raz. Wydaje rozkazy, kto kogo gra, jednocześnie samemu musi kształtować iluzję. Może zamiast Wiktora, zamiast Złotej Maliny, powinien otrzymać przygotowaną specjalnie dla niego nagrodę … „Wielkiego Buraka”. Chyba właśnie to najlepiej oddawało by to, jak sobie obecnie radzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *