Wielka fikcja – emerytury częściowe

Emerytury częściowe mają tylko jeden cel. Uspokoić nastroje bogatych, których reforma emerytalna przestraszyła i od poparcia dla partii rządzącej odrzuciła (rym niezamierzony). Bowiem przejście na wcześniejszy odpoczynek dla przeważającej części obywateli, byłby równy z życiem w nędzy na granicy ubóstwa. Na emerytury częściowe stać będzie tylko tych, z długim okresem pracy za duże pieniądze, a jak się okazuje osób spełniających te warunki nie jest wcale zbyt dużo. Stworzą oni małą grupę, która reformę odczuje słabiej niż Ci, dla których realny wybór pomiędzy wcześniejszym przejściem na emeryturę a dodatkowymi latami pracy będzie całkowita fikcją. Z czysto logicznego rachunku wynika, że rząd zadbał o obywateli, którzy i tak z racji zajmowanych funkcji są często grupami uprzywilejowanymi (nieoficjalnie oczywiście).

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że autorem tego pomysłu jest PSL, partia ludowa już chyba tylko z nazwy. Naprawdę nie trzeba się długo zastanawiać by szybko wykalkulować, że przy obecnym systemie płacowym jaki obowiązuje w Polsce przeważająca liczba mieszkańców małych miasteczek i średnich miast nie będzie w stanie wyżyć za 50% emerytury jaką dostaliby po przepracowaniu pełnego wymiaru lat pracy, jaki zacznie obowiązywać wraz z nową ustawą.
Mniejsza już o to czy siłowe utrzymanie na rynku rzeszy starych pracowników, będących już pracownikami bez wigoru i niestety często będącymi niedokształconymi tzn. są setki tysięcy ludzi, którzy podczas swojej pracy nie przechodzą szkoleń, które podnosiły by ich kwalifikacje, wynika to przede wszystkim z tego, że takie szkolenia są zbyt drogie, będzie zajmować miejsce, które mogą zająć młodzi ludzie.
Oczywiście można wznieść lament, że już rodzi się nas coraz mniej, lecz na dzień dzisiejszy mamy dość duże bezrobocie, a szczególnie wśród ludzi młodych, im zamiast ułatwiać wejście na przesycony i niełatwy rynek pracy, rzuca się kolejne kłody pod nogi. Edukacja nie wychowuje elastycznych kadr. Podniesienie wieku emerytalnego dziś, nie zmieni skutków problemów systemu emerytalnego bo one leżą głębiej. Problem braku siły roboczej nie jest jeszcze w Polsce dużym problemem, to przeżerający setki milionów złotych system sam je generuje, może to właśnie tam wypadało by rozpocząć zmiany.

Lecz w Polsce jak to już zwykliśmy przywyknąć wszystko robimy od tyłu, zamiast zabrać się za ZUS i KRUS podnosimy wiek, a można to zrobić za parę lat, do tego czasu stwarzając emerytom lepsze warunki bytu, tworzyć miejsce młodym i ułatwiając dostęp do darmowych szkoleń, dla już obecnie pracujących. Bez zmian kompleksowych zawsze trzeba będzie podwyższać wiek, bo nie będzie innej metody by odłożyć problem na kolejne kilka lat. Porównywanie Polski do Niemiec czy innych państw europejskich gdzie ten wiek jest rzeczywiście wyższy niż u nas jest dla mnie nieporozumieniem, bo ludzie, którzy dokonują takich argumentów chyba powinni zdać sobie sprawę z uogólnień jakich używają.

Niestety ten wpis już nic nie zmieni. Nasz los jest w rękach polityków, a jedyną nadzieją jest to, że wreszcie dojdą do władzy ludzie, którzy stworzą lepsze dla nas Polaków warunki, żeby życie w naszym kraju było czymś przyjemniejszym niż tylko płacenie podatków i praca aż do śmierci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *