Media – czwarta władza

Z mediami jest obecnie tak, że są niemal czwartą władzą. Pociąga to za sobą bardzo poważne konsekwencje. Oprócz tego, że mają pewien rodzaj władzy nad duszami, ciąży nad nimi ogromna związana z tym odpowiedzialność. Gdy mówimy o medialnej śmierci, czy medialnym linczu mamy na myśli zjawisko, w którym brukowce (choć niekoniecznie) pastwią się i wydają komuś wyrok zanim zrobi to niezawisły sąd. Medialne samobójstwo to z kolei ruch, który kompromituje nas w w mediach. Celebryci, politycy, ludzie biznesu i show-biznesu, mordercy, piosenkarze aktorzy, gwałciciele czy artyści. Każdy niezależnie od zajmowanego w społeczeństwie miejsca jest w stanie stać się bohaterem albo anty-bohaterem mediów. Mogą wynieść go na piedestał, mogą go z niego zrzucić też na samo dno.  Żeby stać się pionkiem w całej tej grze trzeba coś dać w zamian. Często nie chcemy wchodzić do tej maskarady, ale wystarczy, że jesteśmy potencjalnym obiektem przyszłej afery i możemy mieć pewność, że ten drzemiący w nas potencjał gazety, radio i  telewizja, zaraz go wykorzystają.

Powyższy obrazek niesie w sobie  przesłanie. Myślę, że staje się idealną analogią sytuacji jaka obecnie ma miejsce na świecie. Przedwczesny lincz na  Strauss-Kahn’nie potem samorozwiązanie się brytyjskiej bulwarówki po niemałej aferze. Ciekawa jest szczególnie historia, która rozegrała się na wyspach, a to dlatego, że ma w sobie całkiem poważny morał. On jest przestrogą dla innych, którzy już stawiają na pierwszym miejscu zysk i daleko w tyle misje i etykę dziennikarską. Mass-media, które są nastawione na zadowolenie mas często posuwały się już w historii europejskiego dziennikarstwa o krok za daleko. Tak jak wszędzie nadmierna chciwość zawsze kończyła się katastrofą tak stało się i tutaj. To ważna lekcja.

Co natomiast można powiedzieć o tym co stało się z Dominiquem Strauss-Kahnem ? O jego seksualnych fanaberiach powiedziano już bardzo wiele. Został oskarżony o gwałt na pokojówce w hotelu. Według niej została zmuszona do seksu oralnego. Kiedy sprawa wyszła na światło dziennie to twarz Francuza podobno była drukowana na pierwszych okładkach 120 tyś. różnych gazet na całym świecie. Gwałciciel i zbrodniarz. Tak o nim mówiono. Na hurra media amerykańskie od razu przykleiły mu łatkę winnego. Wielu Francuzów musiało odebrać to jako policzek. Co się okazało ? Na konto pokojówki ktoś przesłał dużą sumę pieniędzy. Kiedy okazało się, że wyrok nad politykiem został wystawiony zbyt szybko, sprawa zaczęła przycichać.

Żyjemy w świecie, gdzie media kształtują rzeczywistość bardziej niż kiedykolwiek. Mam nadzieje, że nie zapomną o zdrowym rozsądku i uczciwej dziennikarskiej etyce.

8 komentarzy

  1. Nadzieja umiera ostatnia 🙂

  2. Mówią, że nadzieja matką głupich :). Mam nadzieje, że ta moja jednak nie okaże się płonna 🙂

  3. Loix
    „Mam nadzieje, że nie zapomną o zdrowym rozsądku i uczciwej dziennikarskiej etyce.”
    Nie można mówić w czasie przyszłym o faktach dokonanych. 😉 Pozdrawiam.

  4. Poruszył Pan baaaardzo ciekawy problem, mianowicie odpowiedzialności. I zgadzam się z Panem, tak przynajmniej odczytałem z pańskiego tekstu, media nie są do końca odpowiedzialne za to co robią. Co jednak charakterystyczne nie zająknął się Pan słowem o odpowiedzialności tych, którzy są konsumentami informacji.

    Na załączonym przez Pana obrazku odbiorcy to świnie karmione papką rzygającą z telewizora. To uprzedmiotowienie, ubezwłasnowolnienie, pokazywanie palcem to ONE (media) robią z nas przedmioty, a my nie mamy na to wpływu, nie możemy się przed tym bronić. Oczywiście nie robię z tego zarzutu Panu. Sam uległem przez chwilę zagęszczającej nad DSK atmosferze, ale nie uległem nagonce na Polańskiego…

    Zastanawiam się jednak nad tym, że tak łatwo przyjmujemy narzuconą nam przez media rolę przedmiotu (przedmioty nie są odpowiedzialne, nie są też wolne) i tak chętnie szukamy winy na zewnątrz, a nie w sobie. A przecież od chwili paniki wywołanej przez Wojnę Światów Wellsa wiadomo, że media tworzą mity (opinie), obrazy rzeczywistości, prawdopodobne jej wersje. To smutne ale tak na poważnie, to wcale nie zawodzą media! Nie można mieć do rzeczywistości pretensji, że jest jaka jest! Zawodzi ostatni element przekazu medialnego – ten element, który powinien być krytycznym, odpowiedzialnym, myślącym i wolnym P O D M I O T E M .

    Pozdrawiam
    jw

  5. Janusz-wiertel

    Tak jak w wielu sprawach wina leży po obu stronach. Opisałem to co moim zdaniem jest nie tak po stronie mediów. Pan natomiast zwraca uwagę na odbiorców i to jak najbardziej słuszne. Zgadzam się z panem. W sumie nie wiem czy coś jeszcze pisać, by nie powtórzyć pana tez, które są bardzo mądre i są właściwie materiałem na kolejny ciekawy wpis.

  6. @Autor

    Powiem tak: pański tekst ukazuje „oczywistą oczywistość” i ma Pan rację, ale z drugiej strony, czy pański tekst wprowadza coś nowego? Czy jest jakimś cennym odkryciem? Informacja stała się „produktem” i to wszystko. Informacja kosztuje i trzeba za nią płacić, to wszystko. Co Pan rozumie pod pojęciem „zdrowy rozsądek” i „manipulacja”? Jak mają wyglądać media zdroworozsądkowe? – diabelnie trudno jest mi sobie to wyobrazić. A manipulacja…cóż, jako taka w komunikacji nie istnieje. Każda komunikacja opiera się relacji nadawca-odbiorca, więc każdy przekazywany sygnał ma swój określony cel. Można podzielić na perswazję, manipulację, propagandę, „pranie mózgu”, tylko po co? Komunikat zawsze będzie odbierany z pierwszą sekundą jego wysłania. Nowatorsko przedstawia sprawę M. Fleischer w swojej cegle: „Ogólna teoria komunikacji”.

  7. Rafal-kmiecik
    Nie śmiem twierdzić, że mój wpis to jakaś wielka praca. To żaden przełom. To moja osobista krótka refleksja i porcja myśli nieulotnych, zawartych w krótkim wpisie. Media podążające za zdrowym rozsądkiem to takie, dla których ekonomiczny rachunek nie jest wartością nadrzędną nad misją, jaką powierzają jej społeczeństwa. Nie mówię, że zyski się nie liczą, przecież na gazetach, radiostacjach i programach telewizyjnych można zarabiać, nawet powinno się. Co innego media publiczne. Tak jak szpitale nie są fabrykami pieniędzmi, a zdrowie nie jest towarem, tak samo misja publiczna nie koniecznie może na siebie zarobić, ale państwo ma obowiązek płacić za nią, bo to obowiązek wobec obywateli.

    Mówi pan, że nie umie sobie wyobrazić mediów zdroworozsądkowych. Ja używając swojej wyobraźni jestem w stanie sobie taki stan rzeczy wyobrazić. Natomiast wiem, że jest to rodzaj projektu nie do realizacji. Nie ma i nie będzie mediów idealnych, ale wysiłkiem całego społeczeństwa i samych właścicieli można postarać się o podniesienie poziomu całej branży, tak aby służyła ludziom i jednocześnie nie ogłupiała ich, nie manipulowała nimi.

  8. Loix

    mnie martwi jeszcze coś – zapotrzebowanie (igrzysk,igrzysk) społeczne na taką karmę jak ja opisałeś – gdzie powód a gdzie skutek ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *