Kto pamięta o Libii?

No właśnie ! Czy ktoś jeszcze pamięta o tym, że w Libii ciąg dalszy wyniszczającej wojny domowej ? Kaddafi mimo, że przyciśnięty do muru przez siły rebeliantów, przy pomocy NATO, nadal nie poddaje się.

Wojna domowa w Libii ma swoje ciekawe podłoże. Wszystko zaczęło się od takich samych zamieszek jak te w Tunezji i Egipcie, ale nie zakończyły się one takim sukcesem jak oczekiwano. Nie doszło do zmiany władzy, a do radykalizacji postawy zarówno rządu jak i demonstrantów. Masowe pochody protestacyjne już w parę dni przerodziły się w regularną wojnę domową, w którą zaangażowało się zarówno ONZ jak i NATO.

Skrót wydarzeń :

Wszystko zaczęło się 13-15 stycznia w Bengazi i Darnie. Niejaki Jamal al-Hajji, zauroczony tym jak młodzi Tunezyjczycy i społeczeństwo Egiptu wymusiło zmianę władzy i reformy, postanowił „trochę więcej” wolności wywalczyć w Libii. Zwołane przez internet demonstracje spotkały się z odzewem ze strony rządu. Zniesienie podatków oraz ceł wydawało się pierwszą i ostatnią zdobyczą „Libijskiej rebelii”, bo spodziewano się, że wraz z tymi krokami zostanie ona zakończona. Tak się jednak nie stało. 1 lutego Jamal zostaje aresztowany przez nieumundurowanych funkcjonariuszy policji, dwa dni potem zostaje poraniony przez nieznanego sprawce.


Odpowiedź na te wydarzenia przyszła szybko. 15 lutego wybuchają w kraju pierwsze masowe demonstracje, dochodzi do pierwszych walk z policją. Przychodzi też czas na pierwsze ofiary, na tazie jeszcze nie śmiertelne. Bilans to 14 rannych protestujących i 10 rannych funkcjonariuszy.  Kolejny dzień to kontynuacja wydarzeń poprzedniego, ale prawdziwy zwrot akcji przynosi 17 lutego, kiedy zostaje użyta ostra amunicja i ocenia się, że zginęły z rąk sił Kaddafiego 24 osoby. Następnego dnia demonstranci, dokonują egzekucji na około 50 najemnikach i wieszają 2 członków sił bezpieczeństwa. Demonstracje w Bengazi przypominają już teraz coraz bardziej rzezie, a obie strony zaczynają używać wobec siebie coraz bardziej brutalnych metod. Zostaje spalonych wiele budynków, również zaczyna się zjawisko kontr-demonstracji, tzn. wieców poparcia dla rządu i Kaddafiego.

21 luty jest jednym z najbardziej krwawych dni całego zrywu. Właśnie tego dnia toczą się dwie bitwy. O stolicę kraju Trypolis, i o późniejszą główną siedzibę rebeliantów, Bengazi. W walkach mogło życie stracić nawet 500-600 osób po obu stronach. Trzy dni później dalej w natarciu są rebelianci. Zaczyna się oblężenie Misraty oraz Az-Zawijii. Rząd próbuje nieudolnie przekupić opozycje, oferuje amnestie, nagrody pieniężne, dopłaty do rolnictwa i dodatki socjalne. Mało kto daje się przekupić. 26 luty przynosi powołanie Narodowej Rady Tymczasowej i pierwszą oficjalną wypowiedź Baracka Obamy, żądającego ustąpienia Muammara Kaddafiego. Bardzo ciekawe wydarzenie ma miejsce 27 lutego. Rebelianci odmawiają pomocy wojskowej USA i zapowiadają walkę z ewentualnymi interwentami.

1 marca jest początkiem podjętej przez siły Kaddafiego kontrofensywy. Początkowo jednak kampania nie przynosi żadnych sukcesów. 3 marca NATO stanowczo podkreśla, że interwencji zbrojnej nie będzie !  Dementuje wszelkie plotki jakoby takowa była rozważana. Trzy dni później siły rządowe zaczynają zdobywać przewagę nad rebeliantami. Odzyskują miasto Bin Dżawad, a walki toczą się jeszcze w Az-Zintanu i Jafranie. Siły Kaddafiego docierają ponownie do Misraty. Zwycięski pochód trwa i padają kolejne miasta. Mimo rządowego zawieszenia broni, 18 marca czołgi wjeżdżają do centrum Misraty i zabijają wielu rebeliantów. Strefa zakazu lotów nie jest respektowana i dalej trwają bombardowania.

19 marca, siły ONZ rozpoczynają zbrojną operacje w Libii, mającą na celu ochronę ludności cywilnej. Oblężenie Bengazi trwa pochłania kolejne ofiary z obu walczących stron, ale tym razem przewaga w powietrzu jest miażdżąca po stronie rebeliantów. O godzinie 21:45 czasu lokalnego na baterie obrony przeciwlotniczej w Misracie i Trypolisie spadają rakiety Tomahawk. Przez kolejne dni trwają bombardowania głównych celów strategicznych na terenie Libii prowadzone przez niewykrywalne dla radarów samoloty B-2. Działania te kończą się jednak miernymi sukcesami. Wszystkie te działania połączone z determinacją wojsk opozycji, przynoszą jednak sukces, jakim jest 26 marzec, załamanie się ofensywy Kaddafiefgo i początek pochodu na zachód rebeliantów. Tego samego dnia zostają odzyskane 3 większe miasta, a są to : Adżdabiji, Marsa al-Burajki i Al-Ukajli. Kolejnego dnia zaczynają się dwie większe bitwy. NATO przejmuje odpowiedzialność za strefę zakazów lotów i to kończy okres neutralności tej organizacji w tym konflikcie.

Imponujący rajd rebeliantów zostaje zatrzymany już 29 marca. Siły rządowe dzięki wsparciu ciężkiej artylerii odnoszą zwycięstwo pod Syrtą. Zajmują również miasta, Bin Dżawad oraz  Przewaga, która dotychczas przechodziła z rąk do rąk zamieniła się teraz w trudnego pata. Sytuacja całkowicie ustabilizowała się 1 kwietnia, dzień po przejęciu dowództwa nad operacją wojskową w Libii przez NATO. Tego dnia rebelianci, zapewnili, że są skorzy do podpisania rozejmu, jednak warunkiem musi być prawo do wyrażania swych poglądów dla każdego Libijczyka. 6 kwietnia siły rządowe przemieściły linię frontu bardziej na wschód, zbliżając się do terenów Cyrenajki. Cały marzec stał właściwie pod znakiem zapytania co do Misraty, która była bez ustanku poddawana bombardowaniom i ciągłym ofensywom Kaddafiego. Kwiecień przyniósł jednak zdecydowanie intensywniejsze zaangażowanie z obu stron w tym mieście. Niestety mimo, że miasto ciągle było utrzymywane przez rebeliantów, to jednak liczba ofiar coraz bardziej przewyższała znaczenie strategiczne tego miasta. Przeciwko obrońcom wytoczone zostały bomby kasetowe, zakazane w 111 krajach. 19 kwietnia to początek intensyfikacji walki na froncie zachodnim. Tego samego dnia, rebelianci oficjalnie proszą siły zachodnie o interwencje lądową. Prośba spotyka się jednak z odmową. Następnego dnia rząd Libii zapowiada przeprowadzenie wyborów pod nadzorem ONZ, jeśli NATO zaprzestanie nalotów. Francja zapowiada jednak jeszcze większą ich intensyfikację. 23 kwietnia rebelianci oficialnie przejmują całkowitą kontrolę nad miastem Misrata. Walka o nie trwała 2 miesiące. 29 kwietnia, dochodzi do incydentu na granicy Libijsko-Tunezyjskiej. Rebelianci wycofują się do miasta Dehiba, na terenie Tunezji, po tym jak tracą kontrolę nad przejściem granicznym. Wojska rządowe najpierw miasto bombardują, przez co śmierć ponosi jedna Tunezyjka, a potem dochodzi między nimi a wojskiem tunezyjskim do wymiany ognia. Zdarzenie zostaje potępione przez rząd Tunezji. W ciągu kolejnych dni trwało natarcie rebeliantów, szczególnie w okolicach Misraty, o którą wciąż toczyły się walki.

Moje podsumowania, komentarze, przemyślenia … :

Spisanie wszystkich wydarzeń zajęło mi trochę czasu. Posługiwałem się popularną wikipedią, jak również newsami jakie znalazłem w różnych serwisach. Każdy dzień począwszy od 15 stycznia 2011 do dnia dzisiejszego, zawsze niósł ze sobą parę nowych wydarzeń, każdego ginęło, 20, 30, 40 nawet 50 osób. Powoli wszystko zaczynało się zlewać, a przed oczami miałem tylko widok kolejno przemykających liczb, nazwisko Kaddafi i odmienione przez wszystkie przypadki słowa, bombardować, ginąć i zabijać. Od czasu do czasu nachodzi człowieka refleksja, -Jezu, jakie ma znaczenie przeżywanie polskiego piekiełka gdy gdzieś daleko na południe od Polski, rząd walczy o życie, opozycja o wolność, a alianci o ropę. Prawdziwe problemy takie jak, widmo klęski głodowej, klęska humanitarna, prawie całkowicie unicestwiona infrastruktura państwa, morze rannych i wiele innych są daleko za naszymi granicami i nasze zmartwienia tracą w moich oczach trochę sens. Dlatego apelował bym do Polaków, o zachowanie trochę większego dystansu do swojego życia. Apeluję też o to by nasze państwo, klasa polityczna skupiła się na tym co dla Polaków jest ważne czyli nad naprawdę solidną reformą finansów publicznych, prezydencją w Unii Europejskiej, zmniejszaniem deficytu, rozbudową infrastruktury itd. Teatrzyki jakimi lubimy się pasjonować od czasu do czasu niech zejdą powoli na dalszy plan.

A jakie znaczenie ma w całym konflikcie ropa ? Jak się okazuje ogromne. Bez niej nie wiadomo czy doczekalibyśmy się pomocy USA dla rebeliantów. Aliantom od samego początku rozpoczęcia operacji wojskowej w Libii zarzucano, że prawdziwym celem interwencji nie jest ochrona ludności cywilnej, a jedynie zdobycie intratnych kontraktów naftowych. Można powiedzieć, że po części te oskarżenia się sprawdzają bo już 26 kwietnia USA podpisało wiele umów z rebeliantami na bardzo korzystnych warunkach. Nie jest to jednak dla mnie nic szokującego. Amerykanie przyzwyczaili już do tego, że w ostatnich walkach potrafią każdy pretekst wykorzystać do zdobycia ropy. Wojna z terroryzmem w taką kampanie petrochemiczną się przerodziła,a teraz nie widzę problemów w tym, żeby za parę miesięcy złoża Libijskie były za pół darmo eksploatowane przez wielkie korporacje.

1 Comment

  1. Ale to właśnie przez takie durnowate myślenie tzw. „obywateli” Zachodu, że ropa, że korporacje, że inne takie pierdoły, nie ma co zaczynać dyskusji o Bliskim Wschodzie. Przecież to polieznoidiotyzm, będący bardzo na rękę islamskim fundamentalistom – wchodzą, znaczy się chcą ropy, nie wchodzą, znaczy się nie macie ropy i dlatego mają was w dupie. Kadafi przez ostatnie parę lat był pieszczochem Zachodu, bo pokazał parę pustych gestów, wiedząc że ma pod tyłkiem ogień. Aż w końcu przegiął pałę i teraz NATO go tak na pół gwizdka trąca, żeby winnego ukarać, a „dzielnych powstańców” nie wkurzać.
    Motyka, słońce, coś tego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *