„Żyć w Komunii z Bogiem”

Praca, którą właśnie leży przed państwa oczami jest subiektywnym spojrzeniem na złotą myśl, będącą jednocześnie tematem tego wypracowania, mianowicie “Żyć w Komunii z Bogiem”. Zacznę od samego wyjaśnienia tego hasła. Ja uwarzam, że ma dwa znaczenia.Samą komunię można rozumieć jako wspólnotę wiernych, więc idąc dalej tym tokiem myślenia można powiedzieć, że żyć w komunii z Bogiem to nic innego jak być chrześcijaninem. Prawdziwie wiernym zasadom wiary I głęboko wierzącym. Jednak kiedy przyjrzymy się głębiej terminowi “komunia”. Kiedy zaczniemy trochę szperać w internecie czy otworzymy parę mądrych książek, dowiemy się, że komunia to ruch w obrębie chrześcijaństwa, który dąży do zjednoczenia wszystkich odmian chrześcijaństwa w jeden święty, powszechny I apostolski kościół. Komunia to po prostu nazwa ruchu ekumenicznego. A “Żyć w Komunii z Bogiem” może być ich sloganem.Pierwszym I moim zdaniem najbardziej fałszywym spojrzeniem I interpretacją tego hasła może być rozumienie, że życie w komunii z Bogiem związane jest z komunią świętą. Z szacunku do tego sakramentu nie wyobrażam sobie, żeby przedstawiać go gdziekolwiek bez przymiotnika “Święty”, “Święta”. Dlatego właśnie wykluczam, że właśnie o to może tutaj chodzić.Dotychczas podzieliłem się moją refleksją na temat znaczenia tego hasła. Dwa znaczenia, o których mówiłem to symbol zjednoczonych chrześcijan oraz hasło ruchu ekumenicznego. To jest podsumowanie pierwszej części tej pracy.Druga to już będzie moja ocena szans na realizację, “Życia w Komunii z Bogiem”. Czy chrześcijaństwo ma szanse na zjednoczenie ? Czy ruch ekumeniczny nadal bedzie miał tylko szlachetną I ładną fasadę, a za nią brak wyników I konkretów ? Z posiadanej mi wiedzy wynika, że obecnie jednoczenie katolików, protestantów, prawosławnych I innych wyznań chrześcijańskich, ogranicza się do szeroko rozumianego dialogu oraz wspólnych modlitw, często we wspólnych światyniach. Niestety wszyscy przedstawiciele tych religii boją się iść o krok dalej. Strach przed, jak jest to określane, pochopnym zatarciem różnic paraliżuje I wiążę ręce tym, którzy być może chcieliby jednoczyć się dalej, a nie ograniczyć się tylko do paru wspólnych spotkań w ciagu roku, a są to np. doroczne Europejskie Spotkania Młodych. Trzeba się pogodzić z tym, że póki co jeszcze chrześcijanie nie są przygotowani na zjednoczenie się, ale ono nastąpi! Stanie się to kiedy islam zagości już na dobre na kontynencie Europejskim oraz w Ameryce Północnej. Kiedy zdobędzie kilkukrotną przewagę a dojdą do tego ciosy idące ze strony ciagłej ateizacji rdzennych mieszkańców państw zachodnich, nóż na gardle przekona chrześcijan, że tylko razem będą w stanie cokolwiek znaczyć na świecie I  odpowiedzieć na zmiany jakie w nim nastąpią. Nie chcę bawić się w jasnowidza I mówić o dokładnych datach, kiedy to wszystko może nastąpić, ale wydaje mi się, że jest to zdecydowanie kwestia najbliższych 100 – 200 lat.Tą wizją kończę część trzecią mojej pracy I przechodzę do czwartej. To będą już tylko moje prywatne I osobiste refleksje. Chcąc uczynić ten tekst bardziej innowacyjnym, wykonam mały zabieg na jednym słowie w haśle “Żyć w Komunii z Bogiem”. W trzecim słowie zamienię drugie “I” na e. Co otrzymaliśmy ? “Żyć w Komunie z Bogiem”.  Żyć w komunie jest prawie równoznacznie z życiem w kolektywie. Tak więc, czy człowiek, jest w stanie żyć w kolektywie z Bogiem ?Odpowiem na to pytanie dość obszernym wywodem. Każdy z nas wie co to jest rodzina. Wszyscy opiszemy ją na swój sposób. Moim zdaniem to grupa ludzi wspierających się nawzajem I z założenia pomagających sobie przebrnąć jak najlepiej przez życie. To jak rodzina powinna wyglądać obecnymi czasy stało się elementem sporów różnych ludzi, frakcji, partii politycznych I idei. Wszyscy zapomnieli, że rodzina to nie tylko z góry ustalony skład ludzi, pod względem płci, preferencji czy innych ludzkich mierników, ale przede wszystkim duchowa więź jej członków, która nie podlega żadnym ludzkim prawom, ponieważ wykracza poza ich człowiecze umysły.Bóg jest ojcem nas ludzi co wynika z Biblii. Jesteśmy więc jego dziećmi. Tworzymy rodzinę. On wspiera nas, dając nam chociażby swojego syna Jezusa, a naszego brata by ten odkupił nasze grzechy. Jeśli założymy, że Bóg chce dla każdego swojego dziecka nieba, czyli chce je przyjąć do domu, a żeby do tego doprowadzić musi nam pomóc godnie przeżyć nasze życiem tak byśmy mogli powiedzieć o sobie, że jesteśmy dobrymi ludźmi to stanowi jedną stronę naszego kolektywu. My ludzie, oferujemy za to Bogu nasze umysły I dzięki temu, że w niego wierzymy pozwalamy mu istnieć, jesteśmy drugą stroną kolektywu.Kolektyw to przecież grupa ludzi związana wspólnym działaniem, zespół, który daje sobie nawzajem jakieś korzyści. Rodzina jest małym kolektywem bo każdy jej członek coś sobie bezinteresownie daje. Tak samo ludzie z Bogiem tworzący rodzine, tworzą kolektyw.“Żyć w komunie z Bogiem”, to po prostu prawdziwie w niego uwierzyć.

3 komentarze

  1. Loix

    ja już z tym Panem rodziny nie tworzę, ale stary jestem więc może dlatego – nie stać mnie już na błędy młodości… powodzenia 🙂

  2. Polski–dom–publiczny

    No cóż. Na dzień dzisiejszy moja rodzina z Bogiem to rodzina patologiczna 😛

  3. Loix

    zeby Ci tylko kuratora w sukience nie wkleili…:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *