Minister to i z pustego spróbuje nalać …

Lekarze, mundurowi, górnicy, rolnicy zadowoleni. Donald Tusk coraz częściej się uśmiecha, a jak trzeba to i tematy zastępcze na prawdziwe problemy kraju się znajdą. A to kibole zdemolują boisko, albo amerykanie zabiją człowieka legendę-którego sami stworzyli i cenny czas leci. O finansach państwa od czasu debaty nad OFE trochę ciszej i wszystko zaczyna wracać do normy.

Bardzo prawdopodobne, że Platformie Obywatelskiej przy obecnie prowadzonej polityce finansowej państwa pewnie przypadnie zwycięstwo w wyborach.

Jednak kiedy myślę o pracy jaka czeka przyszłego ministra finansów to jedyne co mogę wyrazić to … współczucie.


Przyszłoroczny budżet jest wyjątkowym projektem, który musi być zaplanowany tak, żeby ugłaskać jednocześnie jak najwięcej grup zawodowych (czyt. nauczyciele, lekarze itd.) nie urazić nikogo i co więcej musi balansować na granicy 55% deficytu budżetowego, bo kiedy go osiągniemy czekają nas naprawdę ciężkie chwile. Większy VAT, podatki, zamrożenie płac i pewnie zwolnienia w budżetówce to taka lekka wersja tego co czeka nas jeśli trzeba będzie rozpisać nowy budżet, bez deficytu jeśli ten „wyborczy” zawiedzie.

Mimo całego teatrzyku wokół oszczędzania, zmniejszenia kosztów i redukowania zadłużenia i tak rząd nie ma wielkich osiągnięć w redukowaniu potężnego aparatu biurokratycznego jaki stworzył.

Co więcej dotychczas mogliśmy być świadkami raczej perfekcyjnej redystrybucji pieniędzy, które najpierw płyną z rzekomo reformowanego OFE, w rzeczywistości płyną z portfeli emerytów, a potem ulatniają się na laptopy dla 6-latków. Jeśli rząd będzie tak „oszczędzał”, to może PO znów wygra wybory, ale nie chciał bym być na ich miejscu podczas porządnego, już wtedy koniecznego zaciskania pasa.

Mimo wszystko świat podniósł się z kryzysu co daje pewną nadzieje na przyszłość, ale jeśli mamy pokładać pełne zaufanie w sytuacji na rynkach międzynarodowych i od tego uzależniać finanse naszego państwa to biada nam …

Przed ministrem Rostowskim zadanie trudne, ambitne i chyba charakterystyczne dla wszystkich tego rodzaju projektów powstających w roku wyborczym.

Jednak jeśli ten system i ten budżet nie będą odpowiednio zaplanowane, a deklaracje rządu mówiące o zmniejszającym się deficycie mogą nie do końca okazać się prawdziwe, może nam grozić wiele niebezpieczeństw i myślę, że warto by jak najszybciej tą kwestię podjąć w przestrzeni publicznej. Na temat właśnie tych zagrożeń, polityki finansowej i gospodarczej państwa, strategii na następne lata i z perspektywy opozycji, rządu, eskpertów i innych, pomoże tylko skuteczniej uporać się z taką nazwijmy to lekko „alarmującą sytuacją”.  Jako, że nie jestem finansistą może mój osąd nie jest do końca trafny i  nie jest aż tak źle, ale debata publiczna jest potrzebna gdy znajdujemy się jeszcze w sytuacji dość dobrej by myśleć o reformach mniej bolesnych niż te w Grecji, Islandii, Estonii czy Portugalii. Tematy zastępcze typu, kibole, Smoleńsk czy śmierć Osamy Bin Ladena powinny zejść na dalszy plan, albo chociaż powinny ustąpić miejscu minimum, MERYTORYCZNEJ dyskusji na temat finansów państwa.

Warto żeby PO skupiło się na rządach i nie zapominało, że deficyt nie zając nie ucieknie i prowadzenie kampanii za wspólne pieniądze jest po prostu strzałem w kolano.

Loix

2 komentarze

  1. Loix

    rządzenie Polska i Polakami – naprawde godne jest współczucia – tu masz absolutnie rację !!!

  2. Polski–dom–publiczny

    Dzięki ;). Staram się na to zwrócić uwagę, bo aż w oczy kole niegospodarność wobec własnego narodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *